Bieganie z kursem językowym w słuchawkach

Facebooktwitterrss

Podczas ostatnich kilku treningów słuchałam kursu audio języka rosyjskiego. W przeszłości słuchałam już kursów językowych podczas spacerów, czy w drodze do pracy, ale nigdy wcześniej nie słuchałam ich podczas biegania.

Moje wrażenia z tego eksperymentu są bardzo pozytywne. Słuchanie odbyło się bez przeszkód i było przyjemne, dodawało mi też trochę motywacji do tego, by wyjść z domu i pobiegać.

 

Jakie mogą być zalety słuchania kursu językowego podczas biegania?

Oprócz oczywistych spraw, jak opanowanie nowych zwrotów, słuchanie kursu językowego uprzyjemniło moje treningi i wprowadziło do nich świeży oddech. Z racji tego, że kurs wymaga koncentracji i zaangażowania, biegnący skupia się na dialogach, a nie na tym jak nudne i żmudne może być bieganie. Po zakończeniu pierwszego treningu z kursem byłam zdziwiona, jak szybko to minęło i jak łatwy wydał mi się sam trening.

Słuchanie kursów językowych podczas biegania, zamiast np. muzyki może mieć też korzystny wpływ na nasze samopoczucie. Będziemy zadowoleni z tego, że dobrze wykorzystaliśmy nasz cenny czas i byliśmy produktywni, wykonując dwa zadania na raz.

Kurs języka audio może też być dobrym kopem motywacyjnym, by zacząć systematyczne bieganie. Ten, którego słucham podzielony jest na 30 lekcji, a każda z nich trwa około 30 minut, co łatwo wkomponować w nasz plan treningowy. Ok, na początku trudno będzie nam przebiec od razu całe 30 minut, ale możemy łączyć i przeplatać bieganie z marszem. Z każdą lekcją możemy zwiększać ilość przebiegniętych minut i założyć sobie, że do końca kursu przebiegniemy całe 30 minut w dobrym tempie. Tym, którzy już biegają połączenie treningów z kursem audio może pomóc w wypełnieniu postanowienia o systematyczności w nauce języka czy treningach. Jedna aktywność może napędzać drugą na zasadzie: „Chcę słuchać kolejnej lekcji i ukończyć kurs, więc motywuję się żeby wyjść z domu i pobiegać” ; i na odwrót: „Idę pobiegać więc przy okazji odsłucham kolejnej lekcji języka”.

 

Co nie grało?

Mój kurs wymaga powtarzania zwrotów na głos i nie sprawdził się zbyt dobrze podczas treningu interwałowego (czyli naprzemienne bieganie odcinków w szybkim i wolnym tempie). Pod koniec szybkich interwałów brakowało mi tchu, żeby wypowiadać zwroty.

Dla niektórych osób głośne powtarzanie może okazać się mało komfortowe w miejscach, gdzie mogą słyszeć ich inni. Sama staram się tym nie przejmować ale przyznaję, że zdarzyło mi się powtarzać zdania w myślach, zamiast na głos, gdy akurat przebiegałam obok większej grupki osób.

 

Podsumowanie:

Dla kogo słuchanie kursów językowych podczas biegania?

1. Dla osób, które:

– chcą biegać, ale nudzą się podczas biegania,

– tracą motywację po kilkunastu minutach, gdy tylko przychodzi trudniejszy moment i bieganie wydaje się zbyt żmudne,

– wcześniej biegały regularnie, ale utraciły przyjemność z biegania i zniechęciły się ze względu na żmudność i rutynę,

– chcą zacząć biegać lub chciałyby biegać systematycznie, ale maja z tym problem.

2. Kursy językowe dobrze nadają się do treningów o stałym, niezbyt szybkim tempie, kiedy to swobodnie możemy powtarzać na głos nowy materiał.

3. Bieganie z kursem językowym w słuchawkach będzie świetne dla osób, które lubią czuć, że są produktywne i mieć poczucie dobrze spożytkowanego czasu.

Kursy językowe audio nie są najlepszym rozwiązaniem podczas treningów o wysokiej intensywności, kiedy możemy mieć problem z mówieniem i złapaniem oddechu.

 

P.S.

Dla zainteresowanych: biegałam z kursem Pimsleur język rosyjski poziom 3. Nie jest to wpis sponsorowany a samego kursu nie poleciłabym wszystkim, ponieważ jest on przygotowany dla osób angielskojęzycznych, trzeba więc dobrze znać angielski, żeby z niego skorzystać. Zdecydowałam się na kurs Pimsleur dlatego, że nie znalazłam innych kursów audio języka rosyjskiego na poziomie zaawansowanym. Co prawda na naszym rynku są dostępne kursy audio języka rosyjskiego dla osób polskojęzycznych (wydawnictwa Edgard, Cztery Głowy, Infoa czy Lingo), ale są to kursy dla początkujących, ewentualnie średnio zaawansowanych.

Co do samego kursu Pimsleur, to uważam, że jest dobrze pomyślany. Podoba mi się, że słuchacz jest zachęcany do próby aktywnego sklecenia każdego nowego zdania ze znanych już słówek, zanim to zdanie zostanie wypowiedziane przez lektora. Dla przykładu- lektor mówi po angielsku „A teraz spróbuj powiedzieć po rosyjsku: mój samolot przyleciał o 15-tej.”, po czym mamy chwilę ciszy, aby to powiedzieć, a następnie lektor wypowiada poprawnie to zdanie po rosyjsku i na koniec jest chwila, aby to je powtórzyć. Zabieg ten aktywizuje nasze szare komórki, wprowadzając element kombinowania, zamiast samego tylko pasywnego powtarzania.

 

Zdjęcie pochodzi z serwisu Flickr, autor: Rafiq Sarlie